700 metrów w ustawie wiatrakowej – komentarze ekspertów

HomeOZEEksperci

700 metrów w ustawie wiatrakowej – komentarze ekspertów

my-portfolio

Z analiz Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE wynika, że mimo wielu barier, OZE raz po raz ratują nasz system energetyczny, w okresach niedoboru mocy oraz odłączeń (awarii) źródeł konwencjonalnych. Należy zadać kłam powielanym mitom i wyraźnie podkreślić, że energia wiatrowa i słoneczna są praktycznie w 100% przewidywalne i stabilne. Zamiast blokować rozwój tych technologii, należy skupić się na zarządzaniu i magazynowaniu energii ze źródeł odnawialnych, co dałoby Polsce wyjątkowy impuls rozwoju i przewagę na tle innych rynków europejskich – komentuje Albert Gryszczuk, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii.

Wszystkie ręce na pokład
Pierwsza koncesja typu SOFT dla koordynatora klastra energii – komentarz eksperta
Mocne słowa prezesa KIKE podczas Areopagu Energetyki Odnawialnej 2022

Podczas prac nad poprawkami do projektu liberalizacji ustawy odległościowej, posłowie Marek Suski i Jan Warzecha złożyli poprawkę, zgodnie z którą minimalna odległość farm wiatrowych od najbliższych zabudowań mieszkalnych została zwiększona z 500 do jedynie 700 metrów. Czyli o 300 metrów mniej, niż spodziewali się eksperci i komentatorzy rynku energetycznego.

Odejście od zasady 500 m oznacza istotne zmniejszenie możliwości inwestycyjnych w nowe źródła wiatrowe – każdy metr zwiększenia tej odległości to nieproporcjonalnie większe ograniczenie potencjalnych lokalizacji – to oznacza brak możliwości budowy silnego polskiego przemysłu, nowych, innowacyjnych miejsc pracy, a także oznacza dalsze uzależnienie polskiej energetyki od importu paliw – twierdzi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Obowiązująca od 2016 roku ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, wprowadziła jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie zasad odległościowych – tzw. zasadę 10H (dziesięciokrotność wysokości elektrowni wiatrowej jako minimalną odległość nowej inwestycji od istniejących zabudowań mieszkalnych i form ochrony przyrody). Ustawa w znaczącym stopniu ograniczyła możliwość lokowania nowych elektrowni wiatrowych.

– Kryzys energetyczny, spotęgowany wojną za naszą wschodnią granicą, uwypuklił szkodliwość regulacji z 2016 roku. Przez 7 lat zmarnowany został potencjał, który z całą pewnością, mógł pozwolić utrzymać dziś niskie ceny energii w Polsce.

 

Czyżak, P., Sikorski, M., Wrona, A. (2021).  Wiatr w żagle. Zasada 10H a potencjał lądowej energetyki wiatrowej w Polsce. Instrat Policy Note 01/2021.

Rosnące ceny energii w Polsce skutkowały opublikowaniem w maju 2021 r projektu ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw (tzw. „ustawa odległościowa” lub „ustawa 10H”). Jedną z ważniejszych zmian było umożliwienie gminom modyfikacji minimalnej odległości lokalizacji turbin od zabudowy mieszkalnej w oparciu o postanowienia MPZP i zmniejszenia jej, nie bardziej jednak niż do odległości minimalnej wynoszącej 500 metrów. 13 stycznia br. projekt ustawy wiatrakowej, liberalizującej tzw. zasadę 10 H, został skierowany do pierwszego czytania w sejmowych komisjach aktywów państwowych oraz samorządu.

Kiedy zmiany ustawowe wejdą w życie i odblokują nowe inwestycje, w ciągu kilku lat tj. do roku 2030 mogłoby powstać od 6 do 10 GW nowych mocy w lądowych farmach wiatrowych. Wtedy moc łącznie z tym co już mamy sięgałaby 18 – 20 GW. Biorąc pod uwagę ten potencjał, w ciągu kilku lat moglibyśmy zupełnie uniezależnić się od dotychczas sprowadzanego z Rosji węgla czy gazu właśnie poprzez rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Ta technologia zagwarantowałaby nam samodzielność wytwórczą komentował Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej

Przyjęcie zgłoszonej przez posłów PiS Marka Suskiego i Jana Warzechę poprawki, zgodnie z którą minimalna odległość farm wiatrowych od najbliższych zabudowań mieszkalnych została zwiększona z 500 do jedynie 700 metrów stanowi, de facto, dalsze blokowanie energetyki wiatrowej na lądzie.

Z analiz przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej wynika, że zwiększenie minimalnej odległości do 700 m, powoduje redukcję możliwej mocy zainstalowanej o około 60-70%.


 

Bez 500 metrów ustawa wiatrakowa jest bublem – przez 10 lat nie powstanie żadna nowa farma wiatrowa. Zmiana minimalnej odległości elektrowni wiatrowych na 700 m niesie za sobą tragiczne dla energetyki wiatrowej konsekwencje. Uniemożliwi ona wykorzystanie potencjału jaki drzemie w polskim wietrze. Zamiast kilkunastu, powstanie co najwyżej kilka GW mocy w wietrze. To de facto dalsze blokowanie energetyki wiatrowej na lądzie. To niezrozumiałe w obliczu kryzysu energetycznego i dramatycznie wysokich cen energii – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Rządzący powinni mieć świadomość, że z każdym 10, 50 i 100 metrów dalej poza 500 pochodzące z konsultacji społecznych, zwiększają rachunek za import paliw. Przesuwanie takim suwakiem jak w grze komputerowej ma negatywne ekonomiczne i geopolityczne konsekwencje dla Polski. W ramach KPO zobowiązaliśmy się do znacznego postępu, a nie kolejnej deformy, która może znowu zablokować spłynięcie środków do kraju – podsumowuje Michał Hetmański, prezes Instratu.

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0