OZE zapewnia bezpieczeństwo energetyczne podczas wojny.

HomeOZEEksperci

OZE zapewnia bezpieczeństwo energetyczne podczas wojny.

my-portfolio

Wojna na Ukrainie pokazuje dobitnie, że energetyka rozproszona to gwarancja bezpieczeństwa energetycznego, szczególnie w aspekcie lokalnym – Albert Gryszczuk, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE

Forum Ekonomiczne: Gryszczuk vs. Kowalski
Pierwsza koncesja typu SOFT dla koordynatora klastra energii – komentarz eksperta
Przyszłość obszaru turoszowskiego – pozytywne rozmowy przedstawicieli Polski, Czech i Niemiec.

Bezpieczeństwo wielu ukraińskich elektrowni jądrowych jest głównym przedmiotem troski zaatakowanego kraju i instytucji międzynarodowych, ale podczas trwającej inwazji Rosja próbuje zniszczyć także odnawialne źródła energii. W sobotę 28 maja rosyjscy okupanci wystrzelili rakiety na miasto Merefa w obwodzie charkowskim i zniszczyli elektrownię słoneczną pozostawiając setki rozbitych paneli i ogromny krater pomiędzy dwoma rzędami modułów.

Jak podaje Reuters, w elektrownie słoneczną o mocy 10 MW w miejscowości Merefa, na południowy zachód od Charkowa uderzyły pociski Iskander. – Zakład produkował 2,5 megawata energii – powiedział Reuterowi kierownik zakładu. Stacja została ostrzelana najprawdopodobniej z Biełgorodu.

Deutsche Welle opublikował wywiad z kierownikiem farmy słonecznej, który uważa, że atak nie był przypadkowy, mimo że farma słoneczna jest „całkowicie pokojowym obiektem” i nie ma związku z infrastrukturą wojskową. W raporcie DW odnotowano również, że od tego czasu przywrócono wytwarzanie energii w elektrowni.

Trudno potwierdzić, czy farma słoneczna była zamierzonym celem rosyjskiej agresji, ale Kirill Trokhin, który pracuje w branży energetycznej i mieszka w Kijowie skomentował, że atak na elektrownię fotowoltaiczną, a raczej fakt, że zniszczenia nie zablokowały produkcji energii, jest kolejnym powodem do przejścia na źródła odnawialne.

Rosyjska bomba uderza w fotowoltaiczną elektrownię słoneczną we wschodniej Ukrainie. Jak widać, nie pali się, nie jest całkowicie zniszczony, a straty można wyeliminować w ciągu kilku dni, jeśli dostępne są zapasowe materiały. (…) Oceniając straty na podstawie zdjęć można stwierdzić że, zniszczeniu uległo około 200 modułów. Dla elektrowni o mocy 10 MW jest to około 0,6%. Tak, mniej niż jeden procent. Jest to kolejny powód, aby skupić się na rozproszonym wytwarzaniu energii ze źródeł odnawialnych, jeśli powód klimatyczny nie jest wystarczający. Aby go zniszczyć – musisz bardzo się starać. Oczywiście Rosjanie mogą uderzyć w podstacje. Ale mimo to wznowienie pracy nastąpi znacznie szybciej niż w przypadku zniszczenia urządzeń technologicznych elektrowni cieplnych, elektrowni wodnych lub elektrowni jądrowych. A pojedyncze straty są znacznie mniejsze.

Zdaniem Kirilla Trokhina kolejnym bodźcem do rozwoju elektrowni, opartych na odnawialnych źródłach energii, będzie wzrost liczby pojazdów elektrycznych.

– Myślę, że teraz na Ukrainie wszyscy zastanawiają się, dlaczego nie ma samochodu elektrycznego. Mogłoby to uchronić przed kryzysami na rynku paliw. Ponieważ, jak się okazało na Ukrainie w ostatnich miesiącach, nie jest trudno trafić pociskami sto czołgów z paliwem. Ale prawie niemożliwe jest zniszczenie rozwiniętego systemu energetycznego – jest on stosunkowo szybko przywracany.

Myślę, że ukraińskie doświadczenie utraty mocy wytwórczych i pojawienia się kryzysu paliwowego zmieni nastawienie rządów wielu krajów do strategii rozwoju rozproszonych źródeł energii w kierunku wszechstronnego wsparcia rozwoju wszystkich technologii od słońca po małe reaktory modułowepisze Trokhin na portalu LinkedIn.

Opinie Kirilla Trokhina potwierdza Albert Gryszczuk, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE

– Wojna na Ukrainie pokazuje dobitnie, że energetyka rozproszona to gwarancja bezpieczeństwa energetycznego, szczególnie w aspekcie lokalnym. Nie można zapomnieć, że wiele regionów niezależnych energetycznie, wspólnie tworzy ekosystem trudny do zniszczenia. Wypada zgodzić się z Kirilem Trokhinem, że mamy kolejny powód, aby skupić się na rozwoju rozproszonych źródeł energii, jeśli kwestia klimatu nie wystarcza. Aby je zniszczyć, trzeba bardzo się postarać. Oczywiście Rosjanie mogą uderzyć w transformatory, jednak nawet wówczas wznowienie produkcji nastąpi znacznie szybciej niż w przypadku zniszczenia elementów elektrowni termalnych, wodnych czy jądrowych. Pojedyncze straty są znacznie niższe – uważa Albert Gryszczuk.

Źródła: Linkedin, news.obozrevatel.com;

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0